Nasza podróż po Europie - podsumowanie

10.6.18

Hej! Nadszedł czas na podsumowanie naszej podróży po Europie. Opublikowałam już posty z każdego miejsca, w którym byliśmy w takiej kolejności, jak przebiegała nasza trasa. Zostało mi jeszcze wiele zdjęć, ale myślę, że jest to idealny moment na zebranie wszystkich najważniejszych informacji i podsumowanie. Jak już Wam kiedyś wspominałam zbieraliśmy się do tej podroży wiele razy. Niby wsiadasz w auto i jedziesz przed siebie, ale aby ułatwić sobie wiele rzeczy, to dobrze jest wcześniej się przygotować. Jeśli jesteście ciekawi jak to wszystko wyglądało od początku, to zapraszam do dalszej części wpisu. Podzielę się z Wami wieloma wskazówkami, radami i ogólnymi wrażeniami. Gdybyście chcieli zobaczyć moje wszystkie posty podróżnicze, to pamiętajcie, że w menu na blogu macie podział na wszystkie kraje i miasta. :)



Od czego się zaczęło?
Jestem typem marzycielki a podróże to moja największa pasja. Nic więc dziwnego, że często błądzę myślami po mapie świata i zastanawiam się gdzie możemy się wybrać. Do tego uwielbiam jeździć autem. Zarówno jako pasażer, czy kierowca. Czuję w tym pewnego rodzaju wolność, możliwość pojechania w dowolnym kierunku, odkrycia nowych miejsc. Pojawiło się więc pewnego razu marzenie, aby wsiąść w auto i pojechać najdalej jak się da a po drodze zobaczyć jak najwięcej. Od szalonego pomysłu do realizacji minęło trochę czasu, ale było warto.

Pierwsze przygotowania.
Zaczęliśmy nietypowo, ale akurat planowaliśmy zmianę auta, więc przy zakupie kolejnego kierowaliśmy się już potrzebami związanymi z wyjazdem. Zależało nam na małym, ale szybkim aucie, którym bez problemu zaparkujemy w wąskich uliczkach. Liczyło się również spalanie i wygodne kubełkowe fotele z regulacją w odcinku lędźwiowym. Zadbaliśmy również o dobre ubezpieczenie, które obejmowało np. holowanie na terenie UE. Oczywiście świeżo kupionym autem nie wyruszyliśmy od razu w taką trasę. Jeździliśmy nim ponad rok, a na miesiąc przed wyjazdem oddaliśmy do serwisu w celu dokładnego sprawdzenia, zmiany filtrów, oleju.

Planowanie miejsc, atrakcji, wyszukiwanie restauracji.
Do każdego miejsca, do którego chcieliśmy dotrzeć przygotowałam plik pdf z głównymi atrakcjami, ich adresem, opisem. Do tego wyszukałam różne ciekawe restauracje, czy miejsca, w których można dobrze zjeść. Sugerowałam się opiniami na TripAdvisor. Zapisywałam nazwę miejsca, adres i polecane dania. Takie pliki powstały do każdego z kilkunastu głównych punktów podróży. Zajęło mi to masę czasu, ale takie przygotowanie niesamowicie ułatwia podróżowanie i robię tak zawsze, gdy się gdzieś wybieramy. Będąc na miejscu nie muszę szukać niczego, pytać się, błądzić. Pliki mam zgrane na telefon a dodatkowo mam oznaczone wszystkie punkty w aplikacji Google Maps. To właśnie z nich korzystaliśmy podczas całego wyjazdu i nas nie zawiodły. Ułatwia to również korzystanie z transportu miejskiego.



Wyszukiwanie noclegów.
Nie planowaliśmy z góry całej podróży, wiedzieliśmy gdzie chcemy dotrzeć, ale byliśmy elastyczni na zmiany, dlatego też nie rezerwowaliśmy noclegów z wyprzedzeniem. Jedynym noclegiem, jaki zabookowaliśmy przed wyjazdem był ten w pierwszym miejscu, czyli w Pradze. Każdy kolejny szukaliśmy na bieżąco. W każdym miejscu mieliśmy 2-3 noclegi, więc po dotarciu np. do Pragi wieczorem szukałam kolejnego noclegu w Wiedniu. Po dotarciu do Wiednia szukaliśmy noclegu w Weronie itd. Praktycznie wszędzie z tym 2-3 dniowym wyprzedzeniem udawało nam się znaleźć dobre miejsce do spania. Jedyne miasto, do którego nie dotarliśmy ze względu właśnie na 100% oblężenie w hotelach był Zurych w Szwajcarii. Nawet zmieniając delikatnie plan podróży i tak nie mieliśmy szans na nocleg tam w najbliższym czasie, więc po prostu odpuściliśmy sobie. 

Jeśli chodzi o sam w sobie nocleg, to każdy rezerwowaliśmy przez Booking. Szukałam zawsze przez trivago a ostatecznie najciekawsze oferty kierowały nas na Booking. ;) Zawsze wybieraliśmy hotele z 3 lub więcej gwiazdek, ze śniadaniami i prywatnym parkingiem. To ostatnie było dla nas priorytetem, aby auto zawsze stało w bezpiecznym miejscu i było jak najmniej narażone na otarcia i styl parkowania włoskich, czy francuskich kierowców. ;) Oczywiście byliśmy nastawieni, że z pewnością coś po drodze może się wydarzyć, ale ostatecznie wróciliśmy do domu bez żadnej ryski, także takie parkingi to świetna sprawa. Są one zazwyczaj dodatkowo płatne, ale warto. Będąc już na miejscu w większości korzystaliśmy z transportu miejskiego, aby nie stać w korkach i nie szukać potem miejsc parkingowych i nie płacić za strefę.



Inne potrzebne rzeczy.
Tutaj chciałabym wspomnieć o trzech ważnych rzeczach, o które dobrze jest zadbać przed każdą podróżą po UE. Pierwszą z nich jest karta kredytowa walutowa. Dzięki niej nie płacimy prowizji za przewalutowanie a kurs jest taki, jak średni kurs NBP, nie jest zaniżony/zawyżony jak w bankach. Taka karta to duża wygoda nie tylko przy rezerwacji hoteli, ale w szczególności przy szybkich płatnościach np. na bramkach na autostradzie. Nie musimy szukać drobnych, rozmieniać pieniędzy, za każdym razem płaciliśmy za przejazdy kartą kredytową. Nie chcieliśmy brać ze sobą wiele gotówki, aby jej nie zgubić a przy karcie nie mieliśmy też ograniczonego (jak w przypadku zabrania samej gotówki) budżetu, więc nie musieliśmy liczyć pieniędzy i obawiać się, że nam ich zabraknie. O wygodnym płaceniu w restauracjach, czy na stacjach paliw chyba nie muszę wspominać. ;)

Drugą ważną kartą, którą warto wcześniej wyrobić jest EKUZ (Europejska Karta Ubezpieczenia Zdrowotnego). Potwierdza ona prawo do korzystania na koszt NFZ z niezbędnych świadczeń zdrowotnych w czasie tymczasowego pobytu na terenie innego państwa członkowskiego UE/EFTA.  Kartę taką mogą oczywiście otrzymać tylko osoby, które mają prawo do świadczeń zdrowotnych finansowanych ze środków publicznych. Taka karta jest ważna w naszym przypadku 12 miesięcy a jej wyrobienie jest bezpłatne. Ułatwi nam ona w nagłych przypadkach potwierdzenie, że jesteśmy ubezpieczeni i możemy skorzystać z pomocy lekarskiej oferowanej przez dany kraj. W internecie jest wiele informacji na jej temat, gdzie ją wyrobić i co dokładnie nam ona zapewnia, więc jeśli jesteście zainteresowani, to warto o tym poczytać. :)

Ostatnią kwestią, o której tutaj chciałabym Wam wspomnieć są winiety i przepisy obowiązujące na drogach UE. My podróżowaliśmy po Czechach, Austrii, Włoszech, Francji, Monako i Niemczech. Do dwóch pierwszych krajów zakupiliśmy winiety niezbędne do poruszania się po ich autostradach. Zawsze kupowaliśmy je już w danym kraju, aby niepotrzebnie nie przepłacać. Zazwyczaj są one dostępne na większości mijanych stacji paliw, czy sklepików zaraz po przekroczeniu granicy. Warto również wcześniej sprawdzić, gdzie należy je przykleić, aby nie tracić czasu na zastanawianie się nad tym. Mała ciekawostka odnośnie Szwajcarii, do której mieliśmy dotrzeć, ale ostatecznie zmieniliśmy plany - w kraju tym dostępna jest tylko jedna winieta roczna - tunele dodatkowo płatne. Należy też sprawdzić w jakim kraju co jest niezbędne w aucie (dodatkowe żarówki itp.).



Na co należy uważać, co nas zaskoczyło.
Wszędzie - przepisy ruchu drogowego i fotoradary (czasami możemy ich nawet nie zauważyć a po powrocie do domu otrzymać pocztówkę z wakacji ;)).
Włochy - bardzo zakręcone zjazdy, rozjazdy na autostradach i bardzo duża liczba bramek do płatności, bez obsługi. W bramkach na autostradach nie ma nikogo, a jeśli wystąpi jakiś problem z płatnością lub biletem, to odezwie się do nas przez głośnik ktoś z obsługi. Raz zdarzyła nam się sytuacja, że automat nie mógł rozpoznać naszego biletu a po naciśnięciu przycisku "pomoc" odezwała się do nas osoba, która nie umiała ani słowa po angielsku. W ostateczności na bramce została nam naliczona najwyższa możliwa kwota. Nie była to mała suma a powinna być symboliczna, ponieważ akurat pokonywaliśmy krótki odcinek. Po powrocie do hotelu wytłumaczono nam gdzie mamy się udać w takiej sytuacji. Przy niektórych zjazdach z autostrady zaraz za bramkami są małe budki o nazwie Punto Blu - tam możemy rozwiązać wszelkie problemy dotyczące płatności. Okazało się, że nasz bilet był uszkodzony, ale z odczytu kamer sprawdzono gdzie wjeżdżaliśmy na autostradę i została zwrócona nam odpowiednia kwota.
Kolejną rzeczą, na którą warto zwrócić uwagę podróżując autem po włoskich drogach są samoobsługowe stacje benzynowe. Praktycznie wszędzie na stacjach musimy liczyć na siebie i nauczyć się tankować. Jeśli natomiast traficie na stację, na której ktoś oferuje pomoc przy zatankowaniu, to pamiętajcie, że u niego cena za paliwo jest wyższa, niż przy samoobsłudze. ;)
Monako - pamiętajcie, że to oddzielne państwo, które nie należy do UE. Dlatego też wszelkie rozmowy telefoniczne, czy internet nie są liczone w ramach naszego pakietu (z którego od jakiegoś roku można korzystać na terenie krajów UE). My zorientowaliśmy się dopiero tego samego dnia wieczorem po powrocie do hotelu, gdy na naszym rachunku pojawiła się dziwna kwota. ;) Granice między Monako a Francją są tak zatarte, że kompletnie o tym zapomnieliśmy.

Kilka słów na koniec.
Podsumowując, z całej podróży jesteśmy niesamowicie zadowoleni. Udało nam się dotrzeć do prawie wszystkich zaplanowanych miejsc i zobaczyliśmy tak wiele, że podróżowanie do każdego punktu z osobna zajęłoby nam pewnie z kilka lat. Finansowo najwięcej wydaliśmy oczywiście na noclegi. Nie lubimy żadnych pensjonatów, ani wynajmowanych przez kogoś mieszkań, więc stawialiśmy na hotele ze śniadaniami i parkingiem. Było to dla nas wygoda, której nie chcieliśmy sobie odmawiać. Najmniej natomiast wydaliśmy na paliwo. Można powiedzieć, że za wydaną sumę moglibyśmy wybrać się samolotem tylko do dwóch europejskich miast. Podróż tą wspominamy bardzo pozytywnie, podobało nam się na tyle, że po powrocie pojawiły się myśli o kolejnego tego typu wyprawie w inny zakątek Europy. ;) Muszę jednak przyznać, że przebywanie poza domem, zwiedzanie z częściowym odpoczynkiem a wieczorami po powrocie do hotelu pracowanie po kilku tygodniach było już męczące i cieszyliśmy się na powrót do domu. W końcu nie ma to jak rutyna i własny dom z najwygodniejszym łóżkiem. ;) Podróż ta była wspaniałą przygodą, którą będziemy wspominać do końca życia a za włoskim jedzeniem i kawą już tęsknię niesamowicie.



DaisyLine on Instagram

You Might Also Like

19 komentarze

  1. W Monako tak właśnie załatwiła się moja druga połowa...ale tak się dzieje gdy nie można żyć bez internetu i komórki. Przynajmniej ma nauczkę na przyszłość :) Pozdrawiam serdecznie i potwierdzam, że podróże to coś fantastycznego, a świat jest taki piękny...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety czasami połączenie z internetem jest niezbędne, nawet żeby trasę sprawdzić, czy maila odebrać. ;) Pozdrowienia!

      Usuń
  2. Wspaniałą mieliście tą podróż, zawsze oglądam Twoje posty z wyjazdów, piękne zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny blog. Lubię blogi o takiej tematyce. Jestem pod wrażeniem.

    OdpowiedzUsuń
  4. Super mieliście tę podróż :-) Bardzo ładna z Was para ;-) Pozdrawiam, Marta

    OdpowiedzUsuń
  5. czy wy nei byiscie tam rok temu??? serio rok czekałas z podsumowaniem?
    Trip Advisory jest słabym źródłem niestety, wiele ludzi ocenia cos w dziwny sposób i łatwo sie naciac na slaba atrakcje oceniona bardzo wysoko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podróżowaliśmy od września do października 2017. Nie korzystam z TripAdvisor do wyszukiwania atrakcji, tylko restauracji. Pozdrawiam.

      Usuń
  6. Mam pytanie odnośnie wyprzedaży. Zastanawia mnie czemu wyprzedajesz rzeczy w których prawie wogóle nie chodzisz? Kupujesz je, a za jakiś czas sprzedajesz. Ze zdjęć z insta wywnioskowałam, że nie kupujesz przypadkowych rzeczy, tzn. kupujesz ubrania, które są uniwersalne i mogłyby posłużyć kilka sezonów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj powody u mnie są różne, ale często mam tak, że chodzę ciągle w jakiś rzeczach a inne wiecznie wiszą w szafie, czasami już mi się coś znudzi... generalnie mam za dużo rzeczy, chciałabym mieć ich jak najmniej i jak najprostsze. ;)

      Usuń
    2. Do "Anonimowy" - pamiętaj , że blogerki bardzo często nawiązują "współpracę" w promowanie danej marki/ sklepu/ gadżetu itp i najczęściej otrzymują je ZA DARMO do stylizacji/prezentacji/ opinii w których wykorzystują daną rzecz.
      Jeśli śledzisz strony blogerów bardzo często są informacje o współpracy, którą nawiązują i mówiąc kolokwialnie otrzymują profity w postaci ubrań, wycieczek, testów samochodów, telefonów i promowania danej marki. Wielu z nich (zapewne nie wszyscy) utrzymuje się głównie z takich właśnie kontraktów z daną marką. A jeśli co chwilę otrzymują nowe ubrania, gadżety itp to mieszkania/domy nie są z gumy więc sprzedać co jakiś czas "stare" - choć praktycznie nieużywane np. ubrania otrzymane do stylizacji trzeba..

      Usuń
    3. Blogerki nie otrzymują niczego "za darmo", tylko w zamian za pracę. Nie widzę sensu tego komentarza, pisania o ogólnikach. Tak, jak wspomniałam sprzedaję różne rzeczy z różnych powodów a większość z nich zakupiłam sama.

      Usuń
  7. Wspaniałą mieliście podróż, cudownie zobaczyć tyle krajów praktycznie za jednym zamachem. Zdjęcia są czarujące i mam co do nich pytanie- na wakacjach nosisz ze sobą lustrzankę czy jakiś mniejszy kompaktowy aparat? Zdjęcia są piękne dlatego właśnie pytam czym robione- lustrzanka jest dość ciężka i wydaje mi się trochę niewygodna do noszenia na wakacjach. Z góry dziękuję za odpowiedź;)
    A mam jeszcze pytanie co do tegorocznych wakacji- macie już coś zaplanowane czy będzie to last minute i totalny spontan?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nosimy lustrzankę, ponieważ zależy nam na dobrej jakości. Nie jest to jednak zbytnio uciążliwe, ponieważ nosimy tylko to i wodę. Do tego ja w plecaku, czy torebce mam jakieś drobniejsze rzeczy (plastry, chusteczki) i to wszystko. Nie przesadzamy tak, jak inne blogerki, które noszą ze sobą (albo raczej dźwiga to wszystko na plecach ich towarzysz ;)) aparat, kilka obiektywów, drona i jeszcze nie wiadomo co. ;)
      Chcemy wybrać się gdzieś we wrześniu, mamy upatrzonych kilka kierunków, ale raczej będzie to spontaniczna decyzja. :)

      Usuń
  8. A ja mam pytanie odnośnie pakowania na takie wakacje- dużo zabieraliście rzeczy?- ubrań, butów, dodatków itd. czy tylko najpotrzebniejsze wyliczone ile potrzebujecie? Nienawidzę pakowania i myślenia co jeszcze zabrać i stąd pytanie.
    Może zrobiłabyś post o tym jak przechowywać przy sobie pieniądze, dokumenty itd.- co twoim zdaniem jest najwygodniejsze przy zwiedzaniu- torebka, plecak?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie przepadam za pakowaniem się, ale zazwyczaj wtedy, gdy mamy limit bagażu do samolotu. Tutaj było inaczej, bo nie było ściśle określonego limitu, ale też nie chcieliśmy mieć całego auta w walizkach. ;) Ja miałam gotowe zestawy do każdego miejsca, aby nie brać nadmiaru niepotrzebnych rzeczy. Wszystkie nosiłam, więc nic zbędnego ze sobą nie zabrałam. Mąż pakował rzeczy na oko, jak to facet. Ostatecznie tak się spakował, że po wyruszeniu musieliśmy cofnąć się do domu, bo okazało się, że nie zabrał żadnych butów. ;)
      Zmieściliśmy się w jedną dużą walizkę (ciuchy), jedną podręczną (kosmetyki) i jedną dużą siatkę na buty.
      Według mnie do zwiedzania dla kobiety wygodniejszy jest lekki plecak. Ja miałam taki z rafii i jestem z niego niesamowicie zadowolona. Wrzucałam do niego jakieś drobne najpotrzebniejsze rzeczy (chusteczki, plastry, pomadkę), ale nie trzymaliśmy w nim dokumentów, czy pieniędzy.

      Usuń
  9. Przyjemnie czyta się Twoje wpisy, ponieważ przekazujesz w nich wskazówki, a nie skupiasz się tylko na sobie. A co do podróży, to tylko pozazdrościć widoków!

    OdpowiedzUsuń