Czas na drugi post z pięknej Majorki. Tym razem zabieram Was do kolejnych dwóch pięknych miasteczek na zachodzie wyspy a także przybliżę Wam jak w łatwy sposób zorganizować samemu pobyt na Majorce.
Drugi dzień naszego pobytu postanowiliśmy zacząć aktywnie, czyli od zwiedzania. Miałam upatrzone dwa miejsca, w które chcieliśmy dotrzeć - Valldemossa i Deià. Przy okazji zawitaliśmy również do Sóller, którego (nie wiem dlaczego ;)) nie miałam na swojej liście a okazało się, że byliśmy tak blisko, że postanowiliśmy tam wjechać. Tego dnia zaczęliśmy naszą "wycieczkę" od Valldemossy, aby następnie odkryć Deià. To mała miejscowość, którą zamieszkuje zaledwie ok. 600 osób, oddalona od Valldemossy zaledwie o 10 km. Jest ona mniej znana wśród turystów, bardziej spokojna i kameralna. Zaskoczyła nas swoim ukształtowaniem terenu - tutaj niektóre uliczki były niesamowicie strome.
Nabraliśmy jednak ochoty na więcej i po zerknięciu na mapę przypomniałam sobie nazwę Sóller, więc postanowiliśmy pojechać w to miejsce. To miasto słynie m.in. z zabytkowego tramwaju, który kursuje między miastem a portem. Coś na wzór żółtej 28-ki, z której znana jest Lizbona z tą różnicą, że tam to normalny środek transportu, którego trasa akurat wiedzie wokół znanych miejsc turystycznych a ten w Sóller stał się typowo komercyjny. Kiedyś służył on do transportu towaru do i z portu, dziś jest główną atrakcją turystyczną. Bilet w jedną stronę kosztuje 7 Euro a trasa ma niecałe 5 km. W Sóller byliśmy w kościele św. Bartłomieja i pokręciliśmy się po uliczkach miasta.
Drugi dzień naszego pobytu postanowiliśmy zacząć aktywnie, czyli od zwiedzania. Miałam upatrzone dwa miejsca, w które chcieliśmy dotrzeć - Valldemossa i Deià. Przy okazji zawitaliśmy również do Sóller, którego (nie wiem dlaczego ;)) nie miałam na swojej liście a okazało się, że byliśmy tak blisko, że postanowiliśmy tam wjechać. Tego dnia zaczęliśmy naszą "wycieczkę" od Valldemossy, aby następnie odkryć Deià. To mała miejscowość, którą zamieszkuje zaledwie ok. 600 osób, oddalona od Valldemossy zaledwie o 10 km. Jest ona mniej znana wśród turystów, bardziej spokojna i kameralna. Zaskoczyła nas swoim ukształtowaniem terenu - tutaj niektóre uliczki były niesamowicie strome.
Nabraliśmy jednak ochoty na więcej i po zerknięciu na mapę przypomniałam sobie nazwę Sóller, więc postanowiliśmy pojechać w to miejsce. To miasto słynie m.in. z zabytkowego tramwaju, który kursuje między miastem a portem. Coś na wzór żółtej 28-ki, z której znana jest Lizbona z tą różnicą, że tam to normalny środek transportu, którego trasa akurat wiedzie wokół znanych miejsc turystycznych a ten w Sóller stał się typowo komercyjny. Kiedyś służył on do transportu towaru do i z portu, dziś jest główną atrakcją turystyczną. Bilet w jedną stronę kosztuje 7 Euro a trasa ma niecałe 5 km. W Sóller byliśmy w kościele św. Bartłomieja i pokręciliśmy się po uliczkach miasta.

- 21.10.18
- 11 Comments

