Walencja - kolorowe zakątki i praktyczne wskazówki

12.3.19

Hej! Po każdym powrocie z krótszego, czy dłuższego wyjazdu mam zakręcony czas. Udało mi się w końcu przejrzeć i podzielić na wpisy wszystkie zdjęcia. Nie było to łatwe zadanie, bo zrobiliśmy ich sporo. ;) Telefonem zdecydowanie łatwiej i szybciej się je robi, co skutkuje ich większą ilością, niż gdy zabieraliśmy ze sobą lustrzankę. Dzisiaj chciałam przekazać Wam wiele praktycznych wskazówek oraz pokazać kilka malowniczych zakątków Walencji. W kolejnych postach zabiorę Was do największego w Europie oceanarium oraz pokażę Wam najważniejsze zabytki w mieście. :)





Jak dostać się do Walencji?

My lecieliśmy z Poznania do Castellon - miasta, który jest położone 100 km na północ od Walencji. Niestety Ryanair zamyka to połączenie od kwietnia, więc stwierdziliśmy, że nie możemy przegapić okazji. Nasze poznańskie lotnisko nie ma wielu połączeń, które nas interesują. Często mieliśmy lot z innych miast i już zapomnieliśmy jaka to wygoda, gdy na lotnisko jest tak blisko. 
Z ciekawostek dodam, że port lotniczy Castellón-Costa Azahar to prywatne lotnisko, które na dzień dzisiejszy obsługuje tylko 4 połączenia. Wyobraźcie sobie jaki jest tam ruch - totalnie nic się nie dzieje. ;)
Do samej Walencji Ryanair ma połączenie z Warszawy i Krakowa. Jak widać nie jest to zbyt popularny kierunek a jeszcze kilka lat temu nie było ani jednego lotu z Polski na te lotniska.

Jak dotrzeć z lotniska  Castellón do centrum Walencji? 

Tutaj według mnie jest tylko jedna rozsądna opcja - kupienie biletów na autokar, który zawiezie nas bezpośrednio do Walencji. Nie jest on jednak tani - za bilety na ten przejazd zapłaciliśmy więcej niż za lot z dokupionymi dodatkowymi podręcznymi bagażami i pierwszeństwem wejścia na pokład. Bilet u przewoźnika Mediterráneo w jedną stronę na osobę kosztuje 20 euro. Bilety kupowaliśmy online, aby uniknąć ewentualnego braku miejsc w autokarze. Podróż trwa godzinę, ale wysiadamy w centrum miasta. Męczący jest jedynie czas oczekiwania na odjazd po przylocie i na lot powrotny.
Są też inne możliwe opcje jak np. taxi (około 150 euro), czy wynajem auta. Można również dotrzeć najpierw autobusem do miasta Castellon a później przesiąść się na pociąg, ale zaoszczędzimy tylko 2 euro.
Pamiętajcie, że zawsze warto przed podróżą sprawdzić połączenie z lotniska do centrum miasta, aby później nie być zaskoczonym i wiedzieć co robić. ;)




Jak poruszać się po mieście?

My w 90% korzystaliśmy z autobusów. Niestety jeżdżą one różnie, ale na wielu przystankach są wyświetlacze, które odliczają minuty do przyjazdu konkretnej linii. Ruch uliczny jest spory, często są korki, ale Walencja ma dobrze rozwiniętą infrastrukturę - jest wiele buspasów i dróg rowerowych. Wiele osób porusza się po mieście rowerami lub hulajnogami (w szczególności elektrycznymi), więc jest to super sposób na zwiedzanie i przemieszczanie się. 
W Walencji jest również metro i tramwaj. Ich trasy przebiegają jednak tak, że ani razu nie mieliśmy okazji jechać tramwajem a z metra skorzystaliśmy tylko jeden raz. W samej starej części miasta najlepiej poruszać się pieszo - wszystkie zabytki są bardzo blisko siebie. Jeszcze w żadnym innym mieście, które mieliśmy przyjemność zwiedzać, nie były to aż tak małe odległości. :)
Odnośnie samych biletów, to moim zdaniem najbardziej opłacalne jest kupienie biletów kilkudniowych na nielimitowaną liczbę przejazdów. Jeśli dotrzecie do miasta w weekend (tak, jak my), to większość miejsc, gdzie takie bilety można kupić (okienka / punkty informacyjne na większych stacjach metra lub sklepy z prasą) będzie pozamykana, ale bez problemu kupicie pojedyncze bilety u kierowcy w autobusie.



Hotele i restauracje

Walencja nie jest tak popularnym kierunkiem podróży jak Barcelona, czy Madryt. Nie jest to miasto oblegane przez wielu zagranicznych turystów, zwiedza się więc je (w szczególności poza sezonem) dość swobodnie. Poszukując noclegu zauważyłam, że hotele są delikatnie droższe niż np. w Barcelonie. Nie jest tutaj popularna opcja noclegu ze śniadaniami (jeśli już jest, to różnica w cenie jest dość duża) a w większości łazienek jest wanna z prysznicem a nie tradycyjny prysznic. Może ktoś nawet nie zwrócić na to uwagi, ale dla nas są to istotne kwestie. ;) Poszukując hotelu z 4* w opcji ze śniadaniami udało nam się zmieścić w kwocie 400 zł/noc. 
Z pewnością każdy z Was wie, że w Hiszpanii obowiązuje popołudniowa sjesta a wiele restauracji otwiera się dopiero późnym wieczorem. W Walencji zaskoczyły nas nie tylko bardzo różne godziny otwarcia lokali, ale także dni. Niektóre miejsca były zamknięte np. w poniedziałki, inne we wtorki, kolejne były otwarte tylko w weekend... jedne były czynne od godz 13 - 16, inne od godz 20, jeszcze inne tylko do godz 17. Za każdym razem, gdy chcieliśmy gdzieś się wybrać, to musieliśmy sprawdzać, czy w dany dzień i o danej porze jest otwarte. Czasami można było się z tym zakręcić. ;)



Na zdjęciach możecie zobaczyć jeden z mostów nad dawną rzeką Turia. Historia miasta i tej rzeki jest inna niż wszystkie. Zazwyczaj rzeki wysychały z powodu suszy a tutaj było zupełnie na odwrót. Turia tak często wylewała i powodowała powodzie, że po jednej z katastrof, która miała miejsce w 1957 roku postanowiono zmienić bieg rzeki i osuszyć jej koryto. Trwało to 9 lat, ale dzięki temu przez całe miasto w dawnym korycie rzeki ma miejsce największy park miejski w Europie. Park ten jest przepełniony zielenią, jest wiele placów zabaw, miejsc do spędzania aktywnie czasu, czy na spokojne spacery. W parku są też ścieżki rowerowe, którymi można dotrzeć nad samo wybrzeże. My o moście de las Flores nie wiedzieliśmy, ale jak tylko dostrzegliśmy go z okna autobusu, to postanowiliśmy od razu wysiąść. :)




Kolejnym pełnym zieleni miejscem, ale o wiele bardziej ukrytym i kameralnym jest ogród Monforte. To mąż wynalazł tę atrakcję i byliśmy oczarowani po dotarciu. Cisza, zieleń, kwiaty, pływające żółwie... oaza spokoju pośrodku gwarnego miasta. Ogród ten jest popularny wśród miejscowych jako miejsce do sesji ślubnych. ;) Już jest w nim niesamowicie barwnie a z pewnością będzie jeszcze bardziej, gdy wszystko rozkwitnie.








DaisyLine on Instagram

You Might Also Like

2 komentarze

  1. Uwielbiam to miasto :) Fajnie było tam mieszkać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Śliczne zdjęcia a Ty na każdym pięknie wyglądasz!

    OdpowiedzUsuń